, ,

„To była podróż życia”: gdańszczanie spędzili 40 dni na mundialu, obejrzeli 18 meczów i odwiedzili 21 miast

Natalia i Łukasz Wingert z Gdańska w ciągu prawie 40 dni objechali USA i Meksyk, odwiedzili 18 meczów i 21 razy zmienili miasto zamieszkania. Dla nich turniej stał się nie tylko wydarzeniem sportowym, ale wielką przygodą, którą będą pamiętać przez całe życie

To były już czwarte mistrzostwa świata dla Natalii i Lukasa Wingerów z Gdańska. Na turnieju w Rosji obejrzeli 10 meczów, w Katarze — 17, a teraz zwiększyli ten wynik do 18. Większość trasy spędzili w USA, ale to krótka podróż do Meksyku stała się jednym z głównych wrażeń

Brat i siostra zrezygnowali z biletów na mecz Meksyk — Czechy, które były zbyt drogie, i zamiast tego pojechali do Gwatemali na spotkanie Kolumbia — DR Konga. Ich zdaniem ta podróż stała się jedną z najlepszych w ciągu wszystkich lat podróży piłkarskich

Szczególnie zrobili na nich wrażenie meksykańscy kibice. Na meczu Brazylia — Norwegia w Nowym Jorku fani na trybunach wciąż skandowali „Mexico, Mexico!”, chociaż reprezentacja Meksyku nie brała udziału w grze. Amerykańską publiczność podróżnicy opisali inaczej: wielu widzów, według ich obserwacji, przychodziło raczej dla atmosfery i zdjęć na media społecznościowe, niż dla samego futbolu.

Organizacja podróży stała się dla Wingerów najtrudniejszym wyzwaniem. W ciągu 40 dni musieli 21 razy zmieniać miasto, korzystając z samolotów, samochodów i autobusów. Samodzielnie planowali trasę, szukali noclegów i kupowali bilety przez oficjalny portal FIFA, specjalistyczne serwisy oraz dzięki znajomościom, które nawiązali przez lata podróży piłkarskich.

Nie obyło się bez przygód. W Kansas City Łukasz zgubił telefon z biletami na argentyńskiej imprezie, ale pomogli mu go znaleźć dwaj lokalni kibice z Argentyny. Łącznie brat i siostra odwiedzili siedem z ośmiu meczów argentyńskiej reprezentacji na turnieju i, mimo że nie znali hiszpańskiego, poczuli się częścią jej społeczności kibiców

W Nowym Jorku mogli mieszkać na Manhattanie w mieszkaniu znajomego Dominika, z którym poznali się dzięki wspólnej miłości do piłki nożnej

Natalia i Łukasz pokazują swoje podróże na kanale YouTube: opowiadają o meczach, cenach biletów, jedzeniu, transporcie i atmosferze wokół stadionów

Miłość do piłki nożnej u Wingerów pojawiła się jeszcze w dzieciństwie. Ojciec po raz pierwszy zabrał Łukasza na mecz Lechii Gdańsk, gdy miał pięć lat. Dziś uważają, że piłka nożna to sposób na oderwanie się od codziennych trosk


Czytaj dalej