Niecodzienne wezwanie otrzymali pracownicy straży miejskiej Gdańska: mieszkańcy zgłosili, że z kontenera na odpady elektroniczne słychać głośne miauczenie. Ludzie przypuszczali, że w środku znajduje się kot, który nie może się wydostać i potrzebuje pomocy.
Na miejsce od razu skierowali się pracownicy ekologicznego wydziału Straży Miejskiej. Sprawdzili kontener na ulicy Rybitwy w dzielnicy Letnica, obawiając się, że zwierzę mogło przypadkowo trafić do środka wraz z wyrzuconą elektroniką
Podczas przeszukiwania rzeczywiście słychać było dźwięki przypominające miauczenie kota. Jednak po sprawdzeniu okazało się, że akcja ratunkowa nie będzie potrzebna: w środku znajdowała się nie kotka, a elektroniczna zabawka, która imitowała miauczenie.
Okazało się, że urządzenie zostało wyrzucone razem z innymi odpadami elektronicznymi, ale baterie w nim wciąż działały. To właśnie dlatego zabawka nadal wydawała dźwięki, tworząc wrażenie, że gdzieś wewnątrz kontenera utknął prawdziwy kot
Pomimo zabawnego zakończenia, pracownicy straży miejskiej podkreślają: podobne zgłoszenia nie mogą pozostać bez reakcji. Jeśli istnieje podejrzenie, że zwierzę znalazło się w niebezpieczeństwie, lepiej wezwać specjalistów i upewnić się, że naprawdę nic mu nie zagraża.




