, , ,

W Gdańsku kobieta pobiła nastolatka — nie spodobało jej się, że mówił po ukraińsku

14-letni chłopiec w niedzielę wieczorem bawił się w parku z przyjaciółmi i rozmawiał w języku ukraińskim. To wystarczyło, aby przypadkowa przechodnia podeszła i kilka razy uderzyła go w głowę, a gdy upadł — kontynuowała kopanie go nogami. Chłopiec jest teraz w szpitalu, policja Gdańska poszukuje napastniczki.

Incydent miał miejsce 14 czerwca około 20:30 na placu zabaw w parku przy ulicy Św. Barbary. Według słów ojca i prawnika rodziny, 14-letni chłopiec rozmawiał w języku ukraińskim z rówieśnikami na placu. Podeszła do niego nieznajoma kobieta i zażądała, aby nie mówił po ukraińsku. Kiedy chłopiec nie zareagował, zaczęła bić go w głowę i uszy, towarzysząc uderzeniom wulgarnymi wyzwiskami, a następnie trzykrotnie uderzyła go kolanem w głowę. Gdy nastolatek upadł, kobieta kontynuowała kopanie go nogami w głowę.

Atak udało się przerwać innej kobiecie, która zobaczyła, co się dzieje z sąsiedniej szkoły i pobiegła na miejsce konfliktu. Po jej interwencji agresorka uciekła

Po ataku chłopiec miał silne bóle głowy, zawroty głowy i wymioty. Został przewieziony na oddział ratunkowy szpitala, gdzie potwierdzono uraz głowy; nastolatek jest pod obserwacją lekarzy.

Prawnik rodziny podkreśla, że atak miał charakter ksenofobiczny: jedyną przyczyną agresji był język ukraiński, w którym mówił chłopiec, przy tym nie znał napastniczki i nie zwracał się do niej

Policja Gdańska potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie o incydencie i zabezpieczyła nagrania z kamer monitoringu w okolicy. Według danych organów ścigania prowadzone są działania mające na celu ustalenie tożsamości napastniczki

Bliscy nastolatka apelują do możliwych świadków zdarzenia — tych, którzy 14 czerwca około 20:30 znajdowali się w rejonie szkoły „Lingwista” przy ulicy Św. Barbary — o kontakt z policją. Z opisu świadków wynika, że napastniczka miała około 30–35 lat, miała jasne włosy do ramion, średnią budowę ciała; w momencie incydentu była ubrana całkowicie na czarno.


Czytaj dalej