, , , ,

W Gdyni Polak nie stawił się w sądzie w sprawie o zniesławienie Ukrainki — wyjechał do pracy w Norwegii

Mężczyzna, oskarżony o groźby i nazistowskie gesty w kierunku sprzedawczyni z Ukrainy, nie stawił się na rozprawę w Gdańsku — w tym czasie zarabiał w Norwegii. Prawnicy fundacji, która prowadzi sprawę, zwrócili uwagę na ironię sytuacji: obcokrajowcy w Polsce mu przeszkadzają, a z możliwości życia za granicą korzysta bez problemów.

Konflikt miał miejsce w grudniu 2025 roku w jednym z sklepów spożywczych w centrum Gdyni. Klient zwrócił się do Olgi, sprzedawczyni z Ukrainy, z pretensją: twierdził, że mięso, które jego żona kupiła około 15 minut temu, rzekomo okazało się zepsute.

Jednak zamiast spokojnego wyjaśnienia sytuacji, mężczyzna zaczął krzyczeć na pracownicę, grozić jej przemocą fizyczną i oskarżać o to, że rzekomo próbowała otruć jego dzieci.

W pewnym momencie próbował przejść przez ladę, jednak został powstrzymany przez jednego z klientów. Ponadto mężczyzna kilkakrotnie demonstrował także nazistowskie pozdrowienie

W szczytowym momencie konfliktu Olga zaczęła nagrywać zdarzenie na wideo, a jedna z klientek wezwała policję. Z sklepu agresora wyprowadziła żona.

Po incydencie mąż Olgi skontaktował się przez media społecznościowe z Dawidem Denertem, warszawskim prawnikiem, który prowadzi fundację pomagającą ofiarom ksenofobii. Denert skontaktował się z miejską policją w Gdyni oraz ukraińskim konsulatem w Gdańsku, a także opublikował nagranie z incydentu w swoich mediach społecznościowych.

According to his assessment, the man could have committed three offenses at once: threats, insults based on nationality, and Nazi propaganda.

Policja w Gdyni zatrzymała podejrzanego. Niedawno sprawa trafiła do Okręgowego Sądu w Gdańsku. Jednak na posiedzenie oskarżony się nie stawił: w tym czasie pracował w Norwegii. W fundacji Denerta zwrócono uwagę na paradoks takiej postawy: obcokrajowcy w Polsce, sądząc po wszystkim, mu przeszkadzają, ale sam bez problemu wyjeżdża do innego kraju, aby korzystać z możliwości życia za granicą.

W fundacji podkreślono: ksenofobia to nie patriotyzm, a zwykła nienawiść, owinięta w biało-czerwone hasła. Dodano, że nie zamierzają rezygnować ze sprawy i uważają za ważne doprowadzić ją do końca

Denert wcześniej mówił, że liczba podobnych przypadków w Polsce rośnie. Według jego obserwacji, zauważalny wzrost nastrojów antyukraińskich miał miejsce podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi, a pierwsza fala — po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Łączy to z agresywną retoryką w internecie i próbami niektórych polityków na zdobycie kapitału na ksenofobii


Czytaj dalej