, , ,

«Pomogłem państwu znaleźć oszusta. Państwo odmówiło moim dzieciom zasiłku»: Białorusin opowiedział, jak firma pozbawiła go „800+”

Od redakcji: to historia naszego czytelnika. Redakcja sprawdziła przedstawione fakty i przeanalizowała dostarczone dokumenty, które potwierdzają tę historię. Jeśli prawnicy są gotowi pomóc naszemu czytelnikowi prosimy o kontakt @trojmiasto_on

Wadim (imię zmienione) z rodziną wyjechał z Białorusi w 2022 roku. „Już w 2020 roku, po wyborach i masowych protestach, stało się jasne, że nie jestem gotów dalej żyć pod rządami Łukaszenki. Ale wtedy postanowiłem zostać i zobaczyć, jak będzie rozwijać się sytuacja. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie nie mogłem już stać z boku i patrzeć na to, co się dzieje. Wspieram Ukrainę i nie chciałem dalej żyć w kraju, którego władze wspierają rosyjską agresję. Dlatego w 2022 roku wyjechaliśmy, tak jak bardzo wielu Białorusinów w tamtych latach” — wspomina.

Według jego słów, po przeprowadzce przede wszystkim starał się zalegalizować swój pobyt, nawiązać pracę i życie. W listopadzie 2025 roku rodzina opłaciła jego naukę na inżyniera automatyzacji testowania. Od tego czasu ma ustalony grafik: rano nauka, wieczorem praca jako kurier.

Pracę kuriera łączył z dwoma partnerami. Pierwszy — agencja, która oficjalnie zatrudnia kurierów dla Pyszne.pl: jasna umowa, przejrzysta stawka godzinowa, wszystkie składki płacone tak, jak powinny być. „Do tej części nie mam żadnych zastrzeżeń, specjalnie trzymam ją w historii jako przykład tego, jak wszystko powinno wyglądać” — podkreśla.

Drugim partnerem jest firma Eternis, która działa inaczej. To nie jest mały pośrednik: według własnych danych firmy, przez nią rozlicza się ponad 18 tysięcy kurierów i kierowców w całej Polsce. Współpracuje z Uberem, Uber Eats, Boltem, Glovo, Pysznym i Woltem, a jej siedziba główna znajduje się w Warszawie, a przedstawicielstwa są w wielu miastach w kraju. „To właśnie tutaj, jak się okazało, wszystko było zorganizowane inaczej. I to nie jest moja wina, nie część jakiegoś szarego schematu, w którym brałem udział, to coś, co robiono ze mną bez mojej wiedzy” — mówi Wadim.

Jak się dowiedział, że coś jest nie tak

Wszystko zaczęło się od kolejnego wniosku o „800+” — zasiłek na dzieci, który w Polsce otrzymuje wiele rodzin, w tym cudzoziemcy, jeśli pracują oficjalnie. Odrzucono go: składki, które Eternis płacił za niego w ZUS (polski odpowiednik ubezpieczenia społecznego), okazały się zbyt małe, chociaż w rzeczywistości pracował prawie każdego dnia roboczego, średnio od 18:00 do 22:00–23:00, czasami zabierał też weekendy.

„I started to take a closer look and saw what I hadn’t noticed before” — he recounts. In the payroll for one month, only about 200 złotych of the amount paid to him was classified as “salary based on the contract,” which is what contributions are paid from. The rest, which is over 14 times more (the editorial office has a copy of the Eternis statement for March), was classified as “reimbursement for car usage.”

„Pracuję na własnym samochodzie, ale zgodnie z warunkami umowy z Eternis nie przysługuje mi żadna rekompensata ani za paliwo, ani za zużycie pojazdu, wszystkie te wydatki ponoszę sam, z własnej pensji. Tak więc w umowie nie ma rzeczywistych wydatków, które firma zobowiązałaby się mi zwrócić, „zwrot kosztów” nie ma z czym porównać. To po prostu inna nazwa tej samej pensji, aby państwo otrzymywało składki od groszy, a nie od rzeczywistych zarobków” — wyjaśnia Wadim. Kopię umowy również przekazał redakcji.

Według jego słów, gdyby nie odmowa w przyznaniu zasiłku, w ogóle nie dowiedziałby się, że Eternis od samego początku trwania umowy, od lata 2025 roku, nie płacił za niego składek tak, jak powinien. „Musiałem od podstaw zrozumieć, co to jest osobiste konto ZUS, gdzie tam sprawdzić opłacone składki, jak czytać paski płacowe od Eternis, co w ogóle mówi prawo. Wcześniej w tym zupełnie się nie orientowałem i zapłaciłem za tę niewiedzę” — mówi.

„Można, oczywiście, powiedzieć: sam sobie winien, trzeba było uważnie czytać, co się podpisuje. Ale kiedy ja, jeszcze podpisując umowę, zapytałem przedstawiciela firmy, czy formalny zapis „9 godzin w miesiącu” nie będzie problemem, odpowiedzieli mi: nie martw się, tak trzeba, będziesz traktowany tak, jakbyś przepracował pełny miesiąc, chcesz pracować, podpisuj” — wspomina Wadim.

Według jego słów, zaufanie potwierdzała także skala firmy: „Co mi, cudzoziemcowi, pozostawało myśleć? To jeden z największych operatorów w tej branży w Polsce, współpracuje z nim tysiące ludzi, wydawało się oczywiste, że skoro tak duża firma tak postępuje, to znaczy, że tak trzeba. Przyznaję, miałem naiwne myśli: „Europa, tutaj tak nie oszukują”, a okazało się, że jak wszędzie”.

„Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak taki schemat mógł tak długo pozostawać niezauważony” — mówi. Ma podejrzenie, że bez jakichkolwiek powiązań lub, jak mówią, „oparcia”, tak długo unikać uwagi byłoby trudno, ale, podkreśla rozmówca, to jego osobne przypuszczenie, którego nie może niczym potwierdzić.

Co on zrobił

Wadim nie zamierzał po prostu rozkładać rąk. Najpierw zwrócił się bezpośrednio do Eternis z prośbą o skorygowanie sprawozdania. Firma kilkakrotnie odmówiła. Wtedy napisał oficjalny list, powołując się na artykuł 742 polskiego Kodeksu cywilnego, który określa, że „zwrot kosztów” może pokrywać tylko rzeczywiście poniesione wydatki, a nie służyć jako sposób na zaniżenie wynagrodzenia obciążonego składkami, i zażądał poprawienia deklaracji ZUS w ciągu tygodnia. W przeciwnym razie zagroził zgłoszeniem sprawy do inspekcji pracy i ZUS przez prawnika. Kopię korespondencji przekazał redakcji. Po tym liście Eternis przestał odpowiadać.

Wtedy złożył skargę do Państwowej Inspekcji Pracy, skierował ją do gdańskiego oddziału, ale została przekierowana do Warszawy. Kopię skargi również przekazał redakcji. Równocześnie złożył odwołanie w ZUS, gdzie dokładnie opisał schemat, dołączył dokumenty i poprosił, aby nie polegać tylko na danych, które firma sama podaje, ale przeprowadzić własną kontrolę. „Zgodnie z prawem ZUS ma do tego bezpośrednie prawo” — zauważa. Kopia odwołania jest również w redakcji.

Co jest nie tak z samym odmową

Odpowiedź przyszła po pewnym czasie, i nie od firmy, a od ZUS. Odrzucenie pozostało w mocy. „Ale nie po prostu pozostało, mam wrażenie, że decyzję sklecono na szybko, ‘na kolanie’, — mówi Wadim. — Ani jego dowodów, ani samej prośby o przeprowadzenie kontroli, ani faktu, że równocześnie złożył skargę do inspekcji pracy, o tym wszystkim w treści decyzji nie ma ani słowa, jakby tę część wniosku w ogóle nie otwierano”.

Niedbałość w przygotowaniu decyzji wskazują również oczywiste błędy: w niektórych miejscach tekstu zwracają się do niego jako „Pani”, chociaż jest „Pan”, a data rozpoczęcia współpracy z Eternis wskazana jest na 2026 rok, podczas gdy umowa została zawarta rok wcześniej, w 2025 roku

Nie jedyna odmowa

Póki zajmował się ZUS, równolegle toczyła się jeszcze jedna sprawa: wniosek o Kartę Polaka (dokument potwierdzający polskie korzenie). I tam, i tam nadeszła odmowa. „Czy to zbieg okoliczności, czy nie, nie podejmuję się oceny. Ale po tych dwóch odmowach mam silne wrażenie: gdziekolwiek się nie pójdzie, cudzoziemcowi w Polsce teraz trudno uzyskać jakiekolwiek wsparcie od państwa” — mówi.

Co dalej

Według ZUS, Wadim jest zdecydowany iść do końca: zamierza złożyć skargę do sądu administracyjnego. Firma, jego zdaniem, w międzyczasie nadal działa tak jak wcześniej

Dla niego ważniejsza jest nie sama kwota, a to, aby zrozumieć, dlaczego w okresie pracy w Eternis składki zostały obliczone w ten sposób i dlaczego po jego interwencjach sytuacja nie została poddana pełnej weryfikacji

„Może się wydawać, że to historia o pieniądzach, ale chodzi o niewielką kwotę. Dla mnie przede wszystkim to historia o tym, co się dzieje, gdy uczciwie wskazujesz państwu na naruszenie prawa, a ono, zamiast to zbadać, po prostu zamyka sprawę, nawet nie otwierając twoich dowodów. Nie oczekuję, że którykolwiek z polityków nagle osobiście weźmie moją sprawę pod kontrolę, chociaż różnie bywa. Chcę dla siebie jednej prostej rzeczy: aby wobec tych, którzy uczciwie wskazują państwu na naruszenia, państwo odnosiło się tak samo poważnie, jak wymaga, aby odnosić się do siebie” — mówi.

Od publikacji swojej historii Wadim oczekuje nie tyle konkretnego rezultatu w swojej sprawie, ile tego, że może ona komuś się przydać. „Może odezwą się prawnicy, którzy znają się na takich sprawach, może ludzie, którzy zetknęli się z czymś podobnym, ale milczeli. A może ktoś po prostu podpowie, co robić dalej” — ma nadzieję.

Jeśli pracowałeś przez tę firmę i napotkałeś podobne problemy lub uważasz, że ucierpiałeś z powodu jej działań, podziel się swoją historią z redakcją.


Czytaj dalej