Na plaży Westerplatte w Gdańsku odkryto butelkę z miłosnymi listami, którą morze zwróciło na brzeg prawie dokładnie rok po tym, jak została wysłana w podróż. W środku znajdowały się dwa przesłania, datowane na 7 czerwca 2025 roku.
Według Alicji, na początku pomyślała, że butelka została wyrzucona na brzeg całkiem niedawno. „Moje serce zabiło szybciej, ponieważ od razu zrozumiałam, co to jest. Chyba każdy przynajmniej raz marzył o znalezieniu listu w butelce” — opowiedziała.

Oba listy okazały się bardzo osobiste. Autor zwraca się do morza jako do strażnika nadziei i prosi o pomoc w zachowaniu relacji z osobą oznaczoną inicjałem „M.”.
Pierwsze przesłanie jest wypełnione życzeniami o szczęśliwym wspólnym życiu. Zawiera prośby o mniej kłótni, wzajemne wsparcie, spokojne rozmowy, szczerość, pozostawanie najlepszymi przyjaciółmi, nie gromadzenie urazów oraz życie w miłości i wzajemnym zrozumieniu.
W drugim liście autor również prosi o uwolnienie relacji od niepotrzebnych konfliktów i pomoc partnerom w lepszym rozumieniu się nawzajem. Wśród osobistych próśb znajduje się również życzenie o zdrowie matki.
Znalezisko skłoniło Alicję do zastanowienia się nad losem autorów listów.
„Może to nie jest wartość historyczna, ale bardzo poruszające świadectwo ludzkich przeżyć. Interesuje mnie, gdzie dokładnie butelkę wrzucono do morza, czy ci ludzie mieszkają w Trójmieście, czy morze usłyszało ich prośby i czy coś się zmieniło w ich życiu. Czy znaleźli drogę do siebie? A może nieprzypadkowo listy wróciły na brzeg prawie dokładnie rok później. Może łączą podobne historie, wątpliwości, nadzieje i tęsknoty ludzi — tych, którzy je napisali, i tych, którzy je znaleźli” — podzieliła się swoimi myślami.



