Przez całe weekendy mieszkańcy i turyści gromadzili się w Porcie Prezydenckim, aby na własne oczy zobaczyć luksusowy katamaran, który media społecznościowe jednogłośnie ogłosiły jachtem Roberta Lewandowskiego. Ludzi zbierało się tak dużo, że przy pomoście tworzyły się kolejki — wszyscy chcieli zrobić sobie zdjęcie na tle statku piłkarskiej gwiazdy.

Wszystko zaczęło się od krótkiego wideo, które rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych: autor zapewniał, że katamaran w kadrze został zbudowany dla kapitana polskiej reprezentacji w gdańskiej stoczni Sunreef Yachts. Film zdobył ogromną popularność w zaledwie kilka godzin, a wiadomość podchwyciły inne portale — i do Gdyni zaczęli przybywać ludzie. Tylko weryfikacja pokazała: to nie ten jacht.
Nieporozumienie powstało nieprzypadkowo. Na początku 2026 roku Robert Lewandowski rzeczywiście został ambasadorem marki Sunreef Yachts i zamówił w stoczni spersonalizowany katamaran modelu 80 Sunreef Power NEXT — z przestronnym flybridge’em, strefą wypoczynkową Ocean Lounge i hybrydowymi technologiami na energię słoneczną. Jednak budowa tego statku wciąż nie została zakończona: stocznia nie ogłosiła nic o przekazaniu katamaranu właścicielowi.
A w Porcie Prezydenckim przez cały ten czas stał zupełnie inny katamaran — Art Cat Asante, zwodowany przez Sunreef Yachts w kwietniu tego roku. To nie jacht piłkarza, a projekt artystyczny: został stworzony we współpracy z Omeną Mensa, fundacją OmenaArt Foundation oraz inicjatywą TOP CHARITY. Pokład statku służy jako pływająca galeria z pracami artystów z różnych krajów, a matką chrzestną katamaranu została sama Omenaa Mensa. Część dochodów z projektu przeznaczana jest na cele charytatywne i programy edukacyjne.




