Gdańsk nie planuje usuwać ukraińskich flag z budynków publicznych, mimo oburzenia w Polsce, które pojawiło się po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednemu z oddziałów honorowego tytułu „Bohaterów UPA”.
W urzędzie miasta Gdańska podkreślono, że flagi pozostają symbolem wsparcia dla ukraińskiego narodu w wojnie z Rosją i nie są związane z oceną polityki historycznej Kijowa.
Ukraińskie flagi znajdują się w przestrzeni publicznej polskich miast już od ponad czterech lat, jednak stosunek do nich wśród mieszkańców pozostaje ambiwalentny. Niektórzy uważają je za ważny gest solidarności, inni — za nadmiarowy symbol, który powinien zniknąć z ulic i instytucji.
Nowa fala sporów związana jest z decyzją Kijowa w sprawie UPA, która w Polsce wywołała ostrą krytykę. Premier Donald Tusk nazwał ją niepokojącą dla dwustronnych relacji, a prezydent Polski Karol Nawrocki stwierdził, że bardzo krytycznie ocenia decyzję Wołodymyra Zełenskiego i zaproponował pozbawienie prezydenta Ukrainy najwyższego polskiego odznaczenia — Orderu Orła Białego.
Jednak w Gdańsku podkreślają: zdjęcie flag byłoby sygnałem wymierzonym przeciwko zwykłym Ukraińcom, a nie władzom, i miasto nie zamierza podejmować takiego kroku.




