W Polsce chcą zmienić zasady, według których kierowcy są pociągani do odpowiedzialności za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary i inne automatyczne kamery. Jeśli projekt ustawy zostanie przyjęty, strategia „nie odbierać listów GITD i nic nie odpowiadać” nie pomoże już uniknąć konsekwencji. W niektórych przypadkach właściciel samochodu będzie musiał zapłacić opłatę administracyjną, której wysokość może wynosić nawet 7500 złotych.
Na razie mowa nie jest o przepisach, które weszły w życie. Ministerstwo Infrastruktury Polski skierowało projekt zmian na konsultacje społeczne 7 sierpnia 2026 roku. Dlatego poszczególne zapisy mogą się jeszcze zmienić.
Dlaczego Polska zmienia system kar z kamer
Dziś po naruszeniu, zarejestrowanym przez kamerę, GITD musi ustalić okoliczności sprawy i zidentyfikować osobę, która prowadziła pojazd. W praktyce niektóre sprawy kończą się bez kary: właściciel samochodu nie odpowiada na korespondencję, nie można ustalić kierowcy lub wskazana osoba nie potwierdza, że prowadziła samochód
Właśnie ten problem Ministerstwo Infrastruktury chce rozwiązać za pomocą nowej procedury
Przy tym nie chodzi o to, że każdego właściciela samochodu automatycznie uzna się za winnego wykroczenia. Jeśli uda się ustalić kierowcę, sprawa wciąż może zakończyć się zwykłym mandatem i przyznaniem punktów karnych.
Główna zmiana dotyczy sytuacji, gdy osoba nie reaguje na powiadomienie GITD.
Co się stanie, jeśli nie odpowiesz na pismo GITD
Zamiast obecnego wymogu wskazania, komu został przekazany samochód, GITD będzie mogło wysłać właścicielowi lub zarejestrowanemu użytkownikowi powiadomienie o zarejestrowanym naruszeniu.
W dokumentie zostaną wskazane okoliczności naruszenia oraz opcje dalszych działań
Właściciel samochodu będzie miał możliwość:
- zgodzić się na karę;
- zrezygnować z jego przyjęcia;
- zapewnić informacje o faktycznym kierowcy;
- udowodnić istnienie okoliczności przewidzianych w prawie, zwalniających od odpowiedzialności
Na odpowiedź będzie przeznaczone 30 dni od momentu otrzymania powiadomienia.
Jeśli osoba nic nie zrobi, zgodnie z projektem automatycznie powstanie obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej
Właśnie tutaj znajduje się główna różnica nowego systemu: milczenie przestanie być sposobem na opóźnienie lub zakończenie sprawy.
Ile trzeba będzie zapłacić za zignorowanie powiadomienia
Wysokość opłaty administracyjnej będzie zależała od konkretnego naruszenia
Za przekroczenie prędkości projekt przewiduje kwoty od 1500 do 7500 zł. Im większe przekroczenie, tym wyższa opłata.
Oddzielne kwoty przewidziane są za inne naruszenia
| Wykroczenie | Opłata administracyjna |
|---|---|
| Przekroczenie prędkości do 30 km/h | 1500 zł |
| Przekroczenie prędkości o więcej niż 71 km/h | do 7500 zł |
| Przejazd na czerwonym świetle | 3000 zł |
| Wykroczenie na przejeździe kolejowym | 6000 zł |
W tym przypadku mowa jest o administracyjnej opłacie w sytuacji, gdy nie zostały wykonane przewidziane w projekcie działania. Jeśli kierowca jest ustalony, a sprawa jest rozpatrywana w zwykłym trybie, stosuje się standardową procedurę w sprawach o wykroczenia
Dlaczego kwota jest znacznie wyższa niż zwykła kara
Jest tutaj ważny szczegół, który łatwo przeoczyć w nagłówkach
Nowa opłata nie powinna stać się po prostu „nowym mandatem za prędkość”. Projekt ustawy proponuje wykorzystanie jej jako alternatywnego mechanizmu w przypadkach, gdy sprawa nie może zostać normalnie zakończona z powodu bezczynności właściciela lub użytkownika pojazdu
W przypadku nałożenia administracyjnej opłaty, osoba nie otrzymuje jednocześnie zwykłego mandatu za to samo wykroczenie oraz punktów karnych w ramach tej procedury. Dlatego właśnie twórcy proponują ustalenie wyższej kwoty.
Czy można udowodnić, że nie jesteś winny
Tak. Projekt ustawy przewiduje sytuacje, w których właściciel lub użytkownik pojazdu będzie mógł uniknąć opłaty administracyjnej
W szczególności będzie można przedstawić dokumenty potwierdzające, że:
- samochód nie należał już do osoby w momencie naruszenia
- samochód został skradziony zanim kamera zarejestrowała wykroczenie
- w momencie naruszenia miała miejsce sytuacja skrajnej konieczności
To znaczy, otrzymanie pisma GITD nie oznacza automatycznego obowiązku zapłaty. Ale ignorować powiadomienie również nie można, jeśli osoba chce skorzystać z przewidzianych prawem możliwości.
Co zmieni się dla samochodów z zagranicznymi rejestracjami
Oddzielny blok reformy dotyczy samochodów zarejestrowanych poza Polską
Władze chcą stworzyć Centralny Rejestr Naruszeń (CRN), do którego będą trafiały informacje o naruszeniach popełnionych przez pojazdy z zagraniczną rejestracją.
Informacje z takiego rejestru będą mogły być sprawdzane podczas kontroli drogowej przez policję, ITD, straż graniczną oraz służbę skarbowo-celną
To szczególnie ważne dla kierowców, którzy regularnie przekraczają polską granicę
Jeśli podczas kontroli okaże się, że za pojazdem widnieją nieuregulowane płatności lub mandaty, projekt przewiduje możliwość zażądania ich uregulowania
W przypadku rezygnacji z płatności, w niektórych sytuacjach samochód może zostać wysłany na strzeżony parking. Podczas kontroli granicznej przewidziana jest również możliwość niedopuszczenia do przekroczenia granicy przez pojazd do momentu uregulowania zadłużenia
Nowe obowiązki pojawią się u firm leasingowych
Zmiany będą dotyczyć również samochodów, które są używane na podstawie umowy długoterminowego wynajmu lub leasingu
Firmy, które wynajmują samochody na ponad 30 dni, będą musiały przekazywać do Centralnej Bazy Danych Pojazdów dane użytkownika samochodu
Na przekazanie informacji po zawarciu umowy przewidziano 30 dni. Jeśli użytkownik się zmieni lub umowa wygaśnie, dane należy zaktualizować w ciągu 14 dni
Dla kierowców oznacza to, że ustalenie użytkownika pojazdu w przypadku naruszenia stanie się prostsze
Kamery będą uwzględniać błąd pomiaru
Projekt dotyczy nie tylko procedury wysyłania mandatów
Osobno proponuje się uregulowanie w prawie zasad uwzględniania błędu pomiarowego urządzeń, które rejestrują prędkość
Z nagrania kamery planują wyciągnąć:
- 5 km/h — na zwykłych drogach;
- 6 km/h — na autostradach i drogach ekspresowych
Jednocześnie samo urządzenie będzie rejestrować przekroczenie, jeśli różnica między zmierzoną a dozwoloną prędkością przekracza 10 km/h
Co to oznacza dla kierowców w Polsce
W praktyce główna zmiana jest dość prosta: otrzymując pismo od GITD, nie będzie można go bezpiecznie zignorować.
Jeśli kierowca rzeczywiście był za kierownicą, będzie mógł wybrać przewidzianą przez prawo procedurę. Jeśli samochód w momencie naruszenia znajdował się u innej osoby, ważne jest dostarczenie odpowiednich informacji. Jeśli samochód został sprzedany, skradziony lub istniały inne przewidziane przez prawo okoliczności, również będzie to trzeba potwierdzić.
Brak reakcji może prowadzić do znacznie wyższej odpowiedzialności finansowej
Jednak nowe zasady jeszcze nie obowiązują. Projekt ustawy znajduje się na etapie konsultacji, dlatego ostateczne terminy wejścia zmian w życie oraz sformułowania poszczególnych przepisów mogą się jeszcze zmienić. W przypadku naruszeń stwierdzonych przed wejściem ustawy w życie, projekt przewiduje stosowanie wcześniejszych zasad.
Co warto zapamiętać
List od GITD nie może pozostać bez uwagi. Jeśli proponowane zmiany zostaną przyjęte, właściciel lub użytkownik pojazdu będzie miał ograniczony czas na reakcję na powiadomienie. W przeciwnym razie może wystąpić opłata administracyjna, która w zależności od naruszenia wyniesie od 1500 do 7500 zł.
Dlatego dla kierowców w Polsce najważniejsza zasada pozostaje prosta: jeśli nadeszło oficjalne powiadomienie o naruszeniu, lepiej zająć się nim w wyznaczonym terminie, a nie liczyć, że problem zniknie sam




