W Polsce przygotowują zmiany w ustawie o uzyskiwaniu obywatelstwa. Ekspert ds. polityki polskiej wyjaśnił, co oznaczają możliwe nowości i czy są one rzeczywiście groźne
Przypomnijmy, że w Polsce rozważają zaostrzenie warunków przyznawania polskiego obywatelstwa
Co się zmieni?
- Obowiązkowy egzamin na obywatelstwo — test składający się z około 40 pytań, obejmujący wiedzę o historii, prawodawstwie, wartościach Polski oraz poziomie integracji w społeczeństwie
- Podpisanie deklaracji lojalności wobec państwa polskiego
- Wysoki poziom znajomości języka polskiego — nie niższy niż poziom B2
- Minimalny okres zamieszkania w Polsce — nie mniej niż 8 lat
- Posiadanie statusu rezydenta podatkowego w Polsce
Kirył, expert in Polish politics and one of the authors of the podcast "Zrobiona w Polsce," explained what the planned innovations really mean
„If we talk about the first point, which is the citizenship test, the idea of the Polish Ministry of Interior is not a new invention. Similar tests have existed for a long time in various countries in Europe,” says the expert.
Podkreśla, że doświadczenie innych krajów pokazuje: takie egzaminy zazwyczaj nie są trudne i można się do nich przygotować z wyprzedzeniem. To dodatkowa procedura biurokratyczna, ale nie krytyczna.
„Główne pytanie brzmi — czy zostanie stworzony wygodny system rejestracji i zdawania testu dla wszystkich chętnych do uzyskania polskiego paszportu” — dodaje ekspert.
Drugi punkt — podpisanie aktu lojalności — Kirył uważa za formalność. I wyjaśnia:
„Ludzi z złymi intencjami to na pewno nie powstrzyma, a dla sumiennych nowych obywateli nie wprowadzi żadnych nowych obowiązków, ponieważ lojalność wobec swojego kraju wynika bezpośrednio z już istniejącego prawodawstwa”.
Dlaczego to proponuje się wprowadzić? Ekspert widzi dwie przyczyny:
Nawet taka, wydawałoby się, formalność może wpłynąć na uspokojenie nastrojów wśród Polaków. Myślę, że w zamkniętych partyjnych sondażach i grupach fokusowych pytanie o to, że niektórzy nowi obywatele mogą okazać się „piątą kolumną”, mogło się pojawić. W końcu trzeba zrozumieć, w jakich czasach żyjemy.
Ten przepis może stać się podstawą do wprowadzenia w przyszłości w polskim prawodawstwie możliwości pozbawienia obywatelstwa osób, które popełniły przestępstwo przeciwko swojemu krajowi (czytaj — zdradę). Na chwilę obecną takiej możliwości w Polsce nie ma.
„Ale ludzie, którzy prowadzą normalne życie, nie muszą się tego obawiać. Żyjemy w kraju, gdzie prawo jednak działa, a ponadto istnieją ponadnarodowe europejskie instytucje, które dbają o to, aby nie było różnych nadużyć” — wyjaśnia autor.
Trzeci punkt mówi o wysokim poziomie znajomości języka polskiego. Na chwilę obecną trzeba znać język na poziomie B1. Zdaniem eksperta, warto mieć nadzieję, że poziom zostanie podniesiony do B2.
„Tak, różnica między B1 a B2 jest znacząca, ale po wielu latach życia w Polsce, moim zdaniem, można bez większych problemów nauczyć się języka polskiego do odpowiedniego poziomu. Ponadto, jak jestem pewien, istnieje też ukryty sens: migrantom z kulturowo i etnicznie bliskich narodów daje się swojego rodzaju „forę”. Państwo polskie i społeczeństwo chcą w przyszłości uniknąć dużego napływu migrantów i nowych obywateli z krajów o zupełnie innym kodzie kulturowym i tradycjach” — wyjaśnia Kirył.
Czwarty punkt dotyczy minimalnego okresu zamieszkania w Polsce — chcą go podnieść do minimum 8 lat.
Ekspert uważa, że w ten sposób rząd chce uporządkować system obywatelstwa, nie zwiększając znacząco okresu zamieszkania przed złożeniem wniosku.
„W zasadzie chodzi o utrwalenie już istniejącej praktyki „ośmiu lat” — 99% nowych obywateli mieszka w Polsce nie krócej niż ten okres. Nawet możliwe zmiany raczej nie będą surowe, jak w propozycjach „Prawa i Sprawiedliwości”. Może to również zmniejszyć napięcie społeczne i osłabić populistyczny tezę o „obywatelstwie za 3 lata”, która nie odpowiada rzeczywistej procedurze” — wyjaśnia Kirył.
I ostatni punkt — rezydencja podatkowa.
„Ten punkt również jest raczej kosmetyczny, jego celem jest pokazanie na papierze Polakom: „Patrzcie! Wszyscy płacą podatki i pracują na świetlaną przyszłość naszego kraju” — uważa ekspert.
Ponieważ przed złożeniem wniosku i tak trzeba wystarczająco długo mieszkać w kraju bez dużych przerw, a jeśli mieszka się 186 i więcej dni w roku — uzyskuje się automatycznie rezydencję podatkową
Co mamy w rezultacie?
Podsumowując, ekspert zauważa, że to nie rewolucja, a raczej rewizja istniejącego systemu, który odpowiada wyzwaniom naszych czasów i oczekiwaniom polskiego społeczeństwa.
Obecna ustawa została przyjęta w 2009 roku i wówczas była powiewem świeżego powietrza: proces uzyskiwania polskiego obywatelstwa został usystematyzowany i nie był zbyt skomplikowany. Wtedy procedury zajmowały znacznie mniej czasu niż obecnie, a jeśli kandydat spełniał dość proste kryteria, mógł stać się szczęśliwym posiadaczem paszportu bordowego.
„Ale to było w odległym już 2009 roku. Czasy się zmieniły. Świat się zmienił. Jeśli w rezultacie zostanie przyjęta ustawa, dzięki której system zostanie uporządkowany, a polskie społeczeństwo uspokoi się, i prawicowi populiści będą mieli mniej możliwości manipulowania opinią publiczną, to, paradoksalnie, może to być korzystne zarówno dla państwa polskiego, jak i dla samych migrantów. A nowe zasady nie będą wymagały zmian przez długi czas” — dodaje ekspert.



