,

Białoruś otrzymał wizę pracowniczą do Polski, ale firma zbankrutowała. Został skazany za nielegalny wjazd

O tym, że dwa lata temu Siergiej (imię zmienione) nielegalnie wjechał do Polski, dowiedział się przypadkowo tej wiosny. Polscy strażnicy graniczni zdjęli go z autobusu na przejściu granicznym „Brześć — Terespol”. W efekcie Białorusin otrzymał trzy miesiące w zawieszeniu za naruszenie, o którym nie miał pojęcia. Mówi, że jeszcze łatwo się skończyło: mogło grozić kilka lat. Jak to się stało, Białorusin opowiedział MOST.

W 2023 roku Siergiej otrzymał polską wizę i zatrudnił się jako kierowca międzynarodowy w firmie z Częstochowy. Na początku 2024 roku, gdy termin ważności pierwszej wizy dobiegał końca, pracodawca wydał mu nowe zaproszenie do pracy — deklarację o powierzeniu pracy cudzoziemcowi. Z tym dokumentem Siergiej złożył wniosek o wizę w polskim konsulacie w jednym z obwodowych centrów Białorusi.

Wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale właśnie wtedy okazało się, że firma transportowa, w której pracował, miała trudności finansowe. Zbankrutowała kilka miesięcy po tym, jak wydała Siergiejowi zaproszenie

Dowiedziawszy się o problemach, Białorusin zaczął szukać nowego miejsca pracy. Znalazł firmę transportową, która była gotowa przyjąć go jako kierowcę ciężarówki. Nie starał się o nową wizę — wjechał do Polski na wizie uzyskanej do pracy u poprzedniego pracodawcy. Ale w nowej firmie zatrudnił się oficjalnie: pracodawca uzyskał osobne zezwolenie na jego zatrudnienie.

Mając w rękach umowę o pracę i wiedząc, że od jego wynagrodzenia odprowadzane są wszystkie podatki i składki na ubezpieczenie społeczne, Siergiej złożył dokumenty na polskie zezwolenie na pobyt. Niestety, tak go i nie doczekał — pod koniec 2025 roku znalazł nową pracę w Łotwie, również w branży międzynarodowych przewozów. W drugiej polskiej firmie pracował około półtora roku.

„Zdejmują mnie z autobusu i mówią, że muszę stawić się w Częstochowie”

Obecnie w paszporcie mężczyzny widnieje łotewska wiza. Wiosną tego roku z nią jechał autobusem do Polski. Ale na granicy czekała go niemiła niespodzianka

— W Terespolu zdejmują mnie z autobusu i mówią, że muszę stawić się w oddziale Straży Granicznej w Częstochowie, — opisuje wydarzenia rozmówca. To wtedy dowiedział się, że jego wjazd do Polski dwa lata temu budzi wątpliwości.

Do miasta, w którym wcześniej pracował, Siergiej pojechał ze wszystkimi dokumentami: wcześniejszymi umowami o pracę, zaświadczeniami o opłaconych składkach ubezpieczeniowych, deklaracjami podatkowymi — chciał wyjaśnić, że pracował legalnie i nie zamierzał łamać prawa. Ale inspektor wyjaśnił, że, chociaż praca była oficjalna, do Polski wjechał w sposób niezgodny z prawem.

W protokole kontroli legalności pobytu Siergieja w Polsce napisano, że w 2024 roku wprowadził konsula w błąd: przedstawił deklarację o powierzeniu pracy w firmie, wiedząc, że ten dokument został wydany wyłącznie w celu uzyskania wizy, „ponieważ pracodawca nie zamierzał go zatrudniać, a on sam nie zamierzał przystąpić do pracy, wskazanej w dokumencie”. W związku z tym wizę otrzymał bez podstaw.

„Następnie, wykorzystując wskazaną wizę, w sposób oszukańczy, działając wspólnie z innymi osobami, które sporządzały i przekazywały ten dokument, i wbrew wymaganiom prawa przekroczył granicę państwową Rzeczypospolitej Polskiej w punkcie kontrolnym „Terespol — Brześć” — mówi protokół.

Siergieja przesłuchiwano od razu w dwóch sprawach. Najpierw jako świadka — w sprawie handlu zaproszeniami, potem jako podejrzanego — w sprawie nielegalnego przekroczenia granicy. W drugim przypadku sam przyznał się do winy, aby kara była minimalna.

W efekcie mężczyzna otrzymał trzy miesiące w zawieszeniu z odroczeniem kary na rok. Mówi, że gdyby się opierał, mogło mu grozić od trzech do ośmiu lat.

„Łotewska wiza mnie uratowała”

Ponieważ Siergiej miał ważną łotewską wizę, procedura deportacji nie została uruchomiona, ale wydano mu nakaz natychmiastowego wyjazdu na terytorium Łotwy

— This visa saved me. I was explained that if I had received a residence card in Poland (residence permit. — Ed. note), it would have been invalidated because at the time of submitting the documents, I was staying in Poland illegally. And there would have been deportation.

W takiej sytuacji znalazł się nie tylko Siergiej. Zna jeszcze jednego Białorusina, który otrzymał zaproszenie w tej samej firmie, która następnie zbankrutowała.

Zmiana pracodawcy po przyjeździe do Polski to praktyka nierzadka. Ale Siergiej przypuszcza, że to właśnie jego były pracodawca przyciągnął uwagę kontrolujących, ponieważ niedługo przed zamknięciem firma wydała wiele zaproszeń, ale nikogo z pracowników tak i nie zatrudniła


Czytaj dalej