Belaruska Anna oskarżyła polski bank PKO BP o przejaw ksenofobii w jednym z warszawskich oddziałów. O incydencie opowiedziała w Threads. Teraz stara się o oficjalne rozpatrzenie swojej skargi, pisze Euroradio.
Anna has been living in Poland since 2021, works as a doctor, and is under international protection. In her opinion, she has not encountered open discrimination so far.
„However, in May of this year, I had to go through a few situations that made me feel like an outsider just because I wasn't born in Poland,” Anna recounts.
Jeszcze bardziej kontrowersyjny przypadek miał miejsce 13 maja w oddziale PKO BP w centrum Warszawy. Annie było potrzebne zaktualizowanie danych osobowych w banku, bez czego mogła stracić dostęp do ważnych usług, w tym cyfrowej identyfikacji, używanej w pracy medycznej
W tym momencie Anna miała już wygasły dokument, który wcześniej był używany do potwierdzenia tożsamości w banku. Aplikacja bankowa na telefonie zaczęła przypominać o konieczności aktualizacji danych osobowych, w przeciwnym razie dostęp do usług mógł być ograniczony
„For me, it was particularly important because through bank authorization I use the 'trusted profile', write prescriptions, and handle documents for patients.”
Jednak nie udało się zaktualizować danych z powodu formularza bankowego, który dziewczyna złożyła w innym oddziale banku pod koniec zimy tego roku. Dlatego ponownie wróciła do banku, aby zakończyć proces
„I explained to [manager Wiktoria W.] that the residence card is valid for almost two more years, that the document is fully valid, and that access to the bank is necessary for my work.”
Kiedy stało się jasne, że nie można przywrócić dostępu, Anna zapytała o możliwość złożenia skargi. W odpowiedzi pracownica banku zaczęła się uśmiechać i kilka razy pytała, na kogo dokładnie belaruska zamierza złożyć skargę.
„When I tried to determine who is responsible for the months-long lack of verification of the form, she mockingly said: 'You can file a complaint against those who started the war in Ukraine.'”
Byłam w szoku. Pracownica wiedziała, że jestem pod międzynarodową ochroną, wiedziała, że jestem cudzoziemką, która była zmuszona opuścić Białoruś, a mimo to pozwoliła sobie na takie stwierdzenie
Dziewczyna poprosiła pracownicę banku o zgodę na nagranie rozmowy na telefon i powtórzyła jej słowa. Kobieta zgodziła się na nagranie, ale odmówiła powtórzenia tego, co powiedziała.
„Na moje pytanie, dlaczego nie chce powtórzyć swoich słów, jeśli była w nich pewna, pracownica zaczęła się wykręcać i stwierdziła, że powinnam uważać na to, co mówię”
Dopiero po interwencji koleżanki Wiktorii W., która siedziała w pobliżu i była świadkiem rozmowy, dokumenty dziewczynie zostały zwrócone. Po powrocie do domu Anna opisała całą chronologię wydarzeń i już następnego dnia złożyła oficjalną skargę do banku.
„Later, I managed to resolve the issue with data updates at another bank branch, where the staff approached the situation professionally, explained the system error, and helped restore access to all services.”
Teraz zamierza kontynuować odwołanie i zwrócić się do rzecznika bankowego oraz organów regulacyjnych w Polsce
Obrońcy praw człowieka z „Centrum Białoruskiej Solidarności” zauważają, że podobne przypadki mogą wskazywać na naruszenie zasady równego traktowania klientów i potencjalną dyskryminację. Zalecają dokumentowanie incydentów, składanie pisemnych skarg i w razie potrzeby zwracanie się do organów nadzorczych.
According to experts, banks are required to consider such applications within specified deadlines and provide justified responses, and in the case of refusal without grounds, the client has the right to seek protection of their rights in regulatory institutions.




