„Nie namawiam nikogo do kupowania, po prostu proponuję, jeśli widzę, że jest potrzeba” — mówi taksówkarz z Gdańska. Nie jest jedynym, który zarabia na nocnym zakazie sprzedaży alkoholu w mieście.
Takie zakazy obowiązują już w ponad 200 gminach w Polsce. Gdzieś — w całym mieście, gdzieś — tylko w niektórych dzielnicach. Biznes szuka sposobów na obejście przepisów. W Szczecinie w jednym ze sklepów zrobiono „pokój degustacyjny” za zasłoną, gdzie alkohol można pić tylko na miejscu. W innym — otwarto mały „ogród”, który po 23:00 de facto działa jak bar
W Gdańsku zakaz obowiązuje od 2021 roku najpierw w centrum, a od zeszłego roku — w całym mieście, od 22:00 do 6:00. Władze tłumaczą to bezpieczeństwem i porządkiem: ich zdaniem, zmniejszenie dostępności alkoholu ogranicza związane z nim problemy
However, residents are not sure if it works. And taxi drivers have also found a way to earn money. Kacper has been driving passengers around the city for three years and almost every night keeps a supply of alcohol in the trunk.
— People often ask where they can buy alcohol at night. Many newcomers simply don't know about the ban. That's how this idea came about — he says.
According to him, demand is particularly increasing on weekends.
— Zdarza się, że muszę uzupełniać zapasy w nocy. Mam mały magazyn w garażu.
Nie podaje dokładnych dochodów, ale mówi, że „jest na plusie”
Kolejny taksówkarz potwierdza: w jedną noc można zarobić na alkoholu tyle, co w dwa dni kursów. Według niego, to zjawisko występuje nie tylko w Gdańsku, ale i w innych miastach.
Policji taksówkarze się nie boją.
— Formalnie niczego nie łamię. Nie zmuszam nikogo do kupowania — tylko proponuję, jeśli widzę, że ktoś potrzebuje — mówi Kacper.
Taksówkarze zauważają, że po wprowadzeniu zakazu wzrósł ruch kursów do Pruszcza Gdańskiego, gdzie ograniczeń nie ma — ludzie po prostu jeżdżą tam, aby kupić alkohol
Władze lokalne odmówiły wprowadzenia zakazu, obawiając się spadku dochodów sklepów, zmniejszenia podatków i wzrostu konfliktów




